|
Choinkowa bombka czyli
Pałac Pena
Sintra - Portugalia

W Warszawie kupisz książkę
w salonie EMPiK w Domach Centrum
książka "Zamki na starych pocztówkach" -
najlepsze oferty on line:
| www.piatek13.com.pl |
-
(33,00 pln) |
Bez względu na to, z której strony zbliżamy
się do Sintry, bajkowy pałac Pena jest doskonale widoczny.
Zbudowany na najwyższym szczycie Serra de Sintra,
oświetlony ostrym portugalskim słońcem, mieni się
tysiącami jaskrawych kolorów jak choinkowa bombka.
Trzeba przyznać, że wyłaniające się z zielonego wzgórza
czerwone, żółte, fioletowe i pomarańczowe ściany pałacu
robią na tle błękitnego nieba niesamowite wrażenie.
Na jedynym placu w centrum Sintry witają
nas tłumy turystów. Oblegają sklepy z pamiątkami i
o każdej porze roku (nawet w czasie naszej zimy tu
jest ciepło) okupują stoliki przed restauracjami.
Ceny są niskie, jedzenie pyszne, a restauratorzy prześcigają
się w pomysłach. Dosłownie, łapiący klientów na ulicy
kelnerzy, nie mają wiec trudnego zadania. Goście biorą
do ręki karty z menu i przebierają w przysmakach.
Przewodniki polecają suszone dorsze
(słynne bacalhau) przyrządzane tutaj aż na 365 sposobów.
Wspaniała zupa rybna z grzankami to wydatek 3 euro.
Miejscowi od owoców morza zdecydowanie wolą... kurczaka.
Najczęściej zamawiane danie - Alcobaca Chicken - można
zjeść już za niecałe 4 euro. Potężna pojedyncza porcja
bez trudu zadowoli dwie a nawet trzy osoby. Po obfitym
posiłku, wielu turystów, z pewnym przerażeniem patrzy
na perspektywę prawie godzinnej wspinaczki do pałacu.
Ponieważ w niewielkiej Sintrze atrakcji
nie brakuje, część osób zadziera głowę do góry, robi
pamiątkowe zdjęcie i.. zwiedza to, co jest do zobaczenia
na dole. Tu swoje komnaty otwiera przed ciekawymi
Palacio Nacional - Pałac Królewski - słynny ze swoich
dwóch potężnych stożkowych kominów o wysokości bagatela
trzech pięter. Wnętrza trochę rozczarowują, choć przewodnicy
ze specjalnym upodobaniem pokazują malowniczą Salę
Srok (Sala das Pegas).
Właśnie w tej sali królowa Filipa nakryła
króla Jana I Wielkiego na całowaniu jednej z dam dworu.
Sytuacja była dość dwuznaczna. Król zachował zimną
krew i zaskoczonej małżonce oznajmił, że czyni to...
dla dobra wyższego! Kiedy jednak, mimo upływu czasu,
dwór bez przerwy huczał od plotek, zdesperowany król
polecił wymalować na suficie tyle srok ile kobiet
mieszkało w pałacu. Każdy z ptaków trzyma w dziobie
wstążkę z napisem "por bem" (dla dobra).
Bajkowy Pałac Pena swoim przepychem
i rozmachem jest w stanie przyćmić wszystko co do
tej pory zaoferowała nam Sintra. To przemiła nagroda
dla strudzonych wędrówką pod górę. Zaskoczenie jest
tym większe, że spora część drogi prowadzi ścieżkami
mrocznego ogrodu. Jeszcze kilka lat temu, bez kupowania
biletów można było podejść, prawie pod same mury.
Dziś, ze względu na rosnącą popularność pałacu, ogród
też ogrodzono. Nic w tym dziwnego. Nie jest to bowiem
zwykły ogród lecz specjalnie zaprojektowana plątanina
tajemniczych ścieżek, załomów skalnych, pieczar, wodospadów,
jezior oraz altanek - oceniając po wyglądzie - przeniesionych
tu prosto z arabskiego świata.
Uważny obserwator może odkryć po drodze,
posadowiony na wysokiej skale, potężny pomnik walecznego
rycerza. Zakuty w zbroję, wsparty na tarczy wojownik,
z zadumą spogląda na Pałac Pena. Choć zwykle przewodniki
o tym milczą, w rzeczywistości wojownik to utrwalona
w kamieniu postać niemieckiego barona Wilhelma von
Eschwege - architekta budowli i projektanta ogrodu.
Drożejący z roku na rok bilet wstępu
do Pałacu kosztuje dziś równo 5 euro od osoby i jest
jednym z najdroższych w Portugalii. Obsługa pedantycznie
egzekwuje też zakaz fotografowania i filmowania. Każda
większa torba jest sprawdzana zaś posiadaczy kamer
i aparatów grzecznie, ale stanowczo, prosi się o zostawienie
sprzętu w specjalnej przechowalni. Takie zarządzenie
szczególnie denerwuje turystów o japońskich rysach
twarzy dla których fotografowanie jest najwyraźniej
dużo ważniejsze od samego zwiedzania.
Pałac Pena zaskakuje nie tylko kolorem
i bajkowymi detalami lecz również samym sposobem "wprowadzania"
gościa do wnętrza. Jedyna droga wjazdowa wije się
jak wąż, prowadząc nas ciasnymi zakolami przez zacienione
tunele i wyłaniające się za każdym zakrętem zdobione
łuki. Z boków zerkają bajkowe potwory. Główna brama
zwieńczona jest pomalowanymi na żółto blankowanymi
wieżyczkami. Tuż za nią wychodzimy na mieniący się
jaskrawymi barwami dziedziniec.
Pierwsze skojarzenie - ten Pałac wygląda
jak Disneyowski zamek Królewny Śnieżki! - To największe
w Europie zbiorowisko kiczu - chwalą się portugalscy
przewodnicy. Budowla została wzniesiona w latach 1839-1850
na życzenie pochodzącego z Niemiec, a urodzonego w
Wiedniu, Króla Ferdynanda von Sachsen Coburg-Gotha
(ciekawe czy król widział wcześniej słynne zamki Ludwika
Bawarskiego?) zwanego też "Królem Małżonkiem".
1 stycznia 1836 roku, w wieku 19 lat,
Ferdynand korespondencyjnie poślubił młodo owdowiałą
portugalską następczynię tronu Marię II. Kilka miesięcy
później przybył do swojej nowej ojczyzny, uroczyście
"potwierdził" małżeństwo i... zabrał się za projektowanie
domu swoich marzeń. Pałac wzniesiono w błyskawicznym
tempie na ruinach klasztoru Hieronimitów. Król żywo
interesował się budową. Był mecenasem sztuki. Znany
w Portgalii jako Dom Fernando gorąco wspomagał artystów.
W tym czasie Maria II praktycznie bez przerwy, prawie
rok po roku, rodziła mu kolejne dzieci. Zmarła tragicznie
przy 11 ciąży. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej zdążyła
zobaczyć świeżo ukończony pałac.
Pałac Pena miał jednak swoją Pierwszą
Damę. "Król Małżonek", kilka lat po śmierci Marii
II, oficjalnie wprowadził na pokoje swoją kochankę,
artystkę operową, Elisę Hensler. Historia wywołała
spory towarzyski skandal, tym bardziej, że panna Elisa
nie była zbyt dobrą śpiewaczką. Dla uspokojenia opinii
publicznej kuzyn Dom Fernanda, książę Ernest II, szybko...
nadał Elisie tytuł szlachecki! Wtedy, już bez przeszkód,
Elisa - hrabina Edla, poślubiła Fernanda.
To co uderza w Pałacu Pena to nieprawdopodobna
ilość misternie zaprojektowanych drobnych detali.
Bajkowe kafelki, liczne smoki, straszliwy potwór morski
strzegący Łuku Trytona. Zerkające z sufitów i ścian
głowy - uśmiechnięte, ponure, pokazujące języki albo...
braki w uzębieniu. Wewnątrz wspaniała Sala Arabska
z orientalnymi freskami, Sala Balowa strzeżona przez
cztery potężne figury Maurów w turbanach, trzymające
olbrzymie kandelabry oraz obite czerwonymi i pomarańczowymi
tkaninami sypialnie. Większość turystek z największym
zainteresowaniem ogląda prywatne pokoje królowej i
jej sekretarki. Eleganckie toaletki, zdobione wanny,
porcelanowe orientalne sedesy (!) i mieniący się złotymi
kolorami królewski prysznic.
Dom Ferdynand, zmarł w 1885 roku. Niegdyś
przystojny mężczyzna, przez ostatnie lata, praktycznie
nie opuszczał swojego Pałacu. Powodem był nowotwór,
który szpetnie zniekształcił mu twarz. Po śmierci
"Króla Małżonka" Portugalia pogrążyła się w sporze
o... prawa do bajkowej budowli! Mimo oficjalnego ślubu
i tytułu szlacheckiego Elisa nie była traktowana jako
członek rządzącej rodziny. A ponieważ hrabina Edla
nie chciała dobrowolnie opuścić Sintry konieczne były
dyplomatyczne, zakulisowe zabiegi poparte sporą sumą
pieniędzy. Ostatecznie Elisa wybudowała sobie piękną
willę koło Lisbony zabierając tam część pałacowych
pamiątek.
Na początku XX wieku prawowitymi mieszkańcami
posiadłości byli - Dom Manuel II, ostatni król Portugalii,
oraz jego matka Królowa Amelia. Rodzina królewska
musiała uciekać z Pałacu podczas zamieszek i rewolucji
w 1910 roku. W chwili proklamowania republiki Pałac
Pena, wraz z wszystkim co znajdowało się w środku,
przekształcony został w narodowe muzeum.
Tekst opublikowany w dzienniku "Rzeczpospolita"
Dodatek "Moje Podróże", nr 277, piątek 26.11.2004.
Szczegóły: patrz archiwum "Rzeczpospolitej"
|