|
Wzgórze lusterek w Odeillo
południowa Francja

W Warszawie kupisz książkę
w salonie EMPiK w Domach Centrum
książka "Zamki na starych pocztówkach" -
najlepsze oferty on line:
| www.piatek13.com.pl |
-
(33,00 pln) |
"Nasze największe lusterko świata" -
tak żartobliwie nazywają Odeillo Francuzi. O tym miejscu
często mówi się na lekcjach fizyki. Tu w czasie ferii
trafiają szkolne wycieczki. I nic dziwnego - to jedyny
taki punkt na kuli ziemskiej. Jednak w Polsce nazwa
Odeillo nie robi na nikim większego wrażenia. Wyjątkiem
jest... słynny chodziarz Robert Korzeniowski!
Odeillo to również świetna baza do wysokogórskiego
treningu. Sportowcy przyjeżdżają tradycyjnie na przełomie
czerwca i lipca. Są szczęśliwi. Tylko tu mogą równocześnie
trenować w rozrzedzonym powietrzu oraz zażywać niekończących
się kąpieli słonecznych. Wszystkie trasy położone
są na wysokościach od 1524 do 2050 m nad poziomem
morza. Rozrzedzone powietrze i wyjątkowa ilość słonecznych
dni w roku już dawno zwróciły uwagę nie tylko sportowców
ale przede wszystkim fizyków! Dla nich współczesne
Odeillo to powód do olbrzymiej dumy. Widoczne z daleka
wzgórze pokryte tysiącami lusterek jest dziś symbolem
potęgi francuskiej myśli technicznej.
Niezwykła historia Odeillo zaczęła się
wraz z poszukiwaniami nowych źródeł energii. Kiedy
największe mocarstwa świata uruchamiały pierwsze elektrownie
jądrowe, Francuzi, nie chcąc pozostać w tyle, rozpoczęli
własne badania. Grupa naukowców poszukiwała alternatywnych
rozwiązań. Część postawiła na olbrzymie wiatraki wykorzystujące
siłę wiatru. Inni twierdzili, że energię można uzyskać
korzystając z promieni Słońca. Wystarczy tylko znaleźć
odpowiednio nasłonecznione miejsce...
Rzeczywistość okazała się dużo bardziej
skomplikowana. Bardzo szybko okazało się, że ważna
jest nie tylko ilość słonecznych, bezchmurnych dni
lecz również krystaliczna czystość powietrza. Z góry
wiadomo było, że odpowiednie miejsce można znaleźć
tylko w Pirenejach. Do tego potrzebny był dojazd umożliwiający
dostarczenie wielkiej konstrukcji na wysokość prawie
2000 metrów. I jeszcze jedno - miejsce powinno być
maksymalnie bezwietrzne. Było jasne, że elektrownia
słoneczna będzie wysoka na kilkanaście pięter. Każdy
silniejszy podmuch mógł wszystko rozwalić. A jak wiadomo,
w górach silnych wiatrów zwykle nie brakuje.
Wybór padł na Fort-Romeu i sąsiednie
Odeillo. Małą osadę znaną z legendy o cudownym źródełku
dla pielgrzymów oraz popularną wśród amatorów sportów
zimowych. Zaledwie kilkanaście kilometrów od granicy
z Hiszpanią i Andorą. Tuż obok słynnej Llivi - zapominanej
hiszpańskiej wioski położonej eksterytorialnie, w
całości, na obszarze Francji.
W czasie kilku lat intensywnych prac,
na górskim stoku powstała niezwykła konstrukcja. Najpierw,
ustawiono tam w kilku szeregach, 63 identyczne, olbrzymie
błyszczące panele. Każdy wysoki na 6 metrów i szeroki
na 7.5 metra zbudowany został ze 180 mniejszych lusterek.
Później, po przeciwnej stronie, wybudowano kilkunastopiętrową
wieżę utrzymującą coś o kształcie olbrzymiego reflektora.
Wysokość 54 metry, szerokość 40 metrów, w środku 9000
następnych lusterek, wszystkie umocowane pod komputerowo
wyliczonym, indywidualnym kątem. Całość po to aby
promienie Słońca, wielokrotnie odbijane od lustra
do lustra, gromadziły się tylko w jednym miejscu.
Dziwaczną budowlę widać z daleka. W
świetle Słońca wygląda jak gigantyczna dyskotekowa
kula mieniąca się tysiącami kolorów. Uruchomiona w
1968 roku elektrownia o mocy 1000kW nie służy jednak
do wytwarzania prądu, lecz głównie do eksperymentów
nad osiąganiem najwyższych na naszym globie temperatur.
Skupione w ognisku promienie, nagrzewają ustawione
tam obiekty do 4000 stopni Celsjusza! To temperatura,
która topi prawie wszystko. Dlatego właśnie Odeillo
wykorzystali Amerykanie badając płytki ceramiczne
jakimi wyłożyli później swój pierwszy prom kosmiczny.
Dziś obok budynku z lustrami wystawiono dla turystów
różne zwęglone i zniekształcone elementy, które zwyczajnie
nie wytrzymały ekstremalnej temperatury.
Podobnie jak w innych miejscach Francji,
tu turystów wita się z radością. Tą otwartością szczególnie
zaskoczeni są przybysze ze wschodu. Nikt z naukowców
nie ukrywa swoich prac. Po elektrowni kilka razy dziennie
oprowadzane są wycieczki a młodzi ludzie mogą w specjalnych
mini laboratoriach spróbować swoich sił. Ustawione
w środku doskonale wykonane modele ułatwiają tłumaczenie
- "Jak to działa?". Ze względu na olbrzymie zainteresowanie
elektrownia jest otwarta dla zwiedzających codziennie.
W czerwcu i wrześniu od 10.00 do 18.00. W lipcu i
sierpniu od 10.00 do 19.30. W pozostałym okresie od
10.00 do 12.30 i ponownie od 14.00 do 18.00. Wstęp
jest płatny ale bilet nie kosztuje dużo.
Będąc w pobliżu warto zobaczyć słynne
umocnienia Vaubana (inżynier wojskowy Ludwika XIV)
w Mont Luis. Uwaga - do dziś stacjonują tam francuskie
wojska! Transport na miejsce zapewnia popularna "żółta
kolejka" czyli wąskotorówka jadąca mostami i tunelami
tuż obok zapierających dech w piersiach przepaści.
Kto ma samochód może jeszcze podjechać na obiad i
zakupy do hiszpańskiej Llivi. Proszę tylko pamiętać
o zimowych oponach i łańcuchach. W okolicach Odeillo
nawet w środku lata można natknąć się na śnieg, a
oblodzone drogi w jeszcze w maju i wrześniu to normalna
rzecz.
Tekst opublikowany w dzienniku "Rzeczpospolita"
Dodatek "Moje Podróże", nr 195, piątek 22.08.2003.
Szczegóły: patrz archiwum "Rzeczpospolitej"
|