tajemnice, sekrety, zagadki... zobacz co jest dalej!
magiczne miejsca - strona Romana Czejarka - www.czejarek.pl

 


Polecam niezwykłą książkę-przewodnik "Polska według Czejarka" - zobacz video TVP1>>
Najtaniej w internecie, najszybciej w sieci EMPiK - jak nie ma, trzeba prosić - to sprowadzą.

Tu jest film video z naszej wyprawy na dno najgłębszego na świecie Kanionu Colca w Peru.



 

"Gospoda morderców" czyli Zamek Grodno i jego Brama Lwów
Zagórze Śląskie k.Wałbrzycha - Polska


Polska według Czejarka - super przewodnik nie tylko na wakacje!

Najnowsza książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w bookarest.pl - za mniej niż 25 pln




Aby ujrzeć słynne sgraffiti w największej krasie, do zamku Grodno trzeba wspinać się po południu. Szczególnie pięknie Brama Lwów wygląda w pomarańczowo-żółtych promieniach zachodzącego Słońca. Najlepiej późną wiosną lub wczesną jesienią. Bez żadnych wątpliwości jest to jedyne takie miejsce w Polsce. Najciekawsze, że na pieknych fotografiach najłatwiej znaleźć je w obcojęzycznych przewodnikach po Europie Wschodniej. U nas o Bramie Lwów przypomniano sobie dopiero niedawno.

Zamek Grodno. Brama Lwów.

Aby ujrzeć słynne sgraffiti w największej krasie, do zamku Grodno trzeba wspinać się po południu. Szczególnie pięknie Brama Lwów wygląda w pomarańczowo-żółtych promieniach zachodzącego Słońca. Najlepiej późną wiosną lub wczesną jesienią. Bez żadnych wątpliwości jest to jedyne takie miejsce w Polsce. Najciekawsze, że na pieknych fotografiach najłatwiej znaleźć je w obcojęzycznych przewodnikach po Europie Wschodniej. U nas o Bramie Lwów przypomniano sobie dopiero niedawno.

Zamek Grodno, zwany niegdyś również Gospodą Morderców, ukryty jest na wysokim, zalesionym wzniesieniu obok Zagórza Śląskiego i zalewu Bystrzycy. Na szczyt można dostać się tylko piechotą. Wyprawa z parkingu obok przystanku PKS zajmuje około pół godziny. Być może właśnie tajemnicze położenie stało się źródłem wielu niesamowitych historii opowiadanych przez przewodników. Tworzeniu legend sprzyjają również pogmatwane losy zamku.

Zamek Grodno. Stara niemiecka pocztówka.

Historycy twierdzą, że warownię na górze Choina zaczął wznosić Bolko I, książe świdnicko-jaworski. Legenda mówi, iż zrobił to już w IX wieku... angielski rycerz. Z pewnością najstarsze zachowane mury pochodzą z XIV wieku. Właśnie wtedy, ostatni świdnicki Piast książe Bolko II Mały, znacznie rozbudował zamek. Później zmieniał on właścicieli w oszałamiającym tempie. Należał do Czechów, a potem do siejących grozę raubritterów czyli rycerzy-rozbójników. Dzięki nim zyskał złą sławę i nazwę Gospody Morderców.

W XVI wieku zamek kupił Maciej von Logau (czyli z Łagowa, w dzisiejszym lubuskim), wśród wielu następnych właścicieli był nawet hospodar mołdawski Michał Waleczny. Wojna trzydziestoletnia przyniosła okupację Szwedów. To czego nie zdołali zniszczyć lub ukraść, spłonęło po uderzeniu pioruna w 1689 roku. W efekcie zamek powoli popadał w ruinę. W 1774 roku opuścił go ostatni mieszkaniec. Kilka lat później osunęło się południowe i zachodnie skrzydło. Od tego czasu jedynymi gośćmi Grodna byli śląscy arystokraci fundujący sobie w resztkach warowni romantyczne pikniki.

Zamek Grodno. Detal sgrafitti.

Wystawioną na licytację ruinę kupili okoliczni chłopi chcąc rozebrać resztki murów na budulec do obór i opał. Dosłownie w ostatniej chwili, to co pozostało, odkupił wrocławski pastor i profesor Johan Busching. Zauroczony zamkiem i przepiękną okolicą, w 1823 roku, rozpoczął mozolną odbudowę. Z pewnością to właśnie on uratował bezcenny zabytek od zagłady. Z drugiej strony pan profesor postanowił... udoskonalić zamek i wprowadził pewne modyfikacje niezgodne z historycznym kształtem budowli.

W 1904 roku odnowiono słynne sgraffita i otwarto schronisko z gospodą. Stało się to w czasie kiedy na zamku mieszkała rodzina ostatniej właścicielki - baronowej Emili von Zedlitz und Neukirch. Wkrótce utworzono też muzeum. Wszystko ponownie zdewastowano i rozkradziono w 1945 roku.

Grodno aż roi się od legend i fantastycznych przekazów. Tuż przy wejściu na górny zamek, w małym loszku, straszy przykuty do murów szkielet. To księżniczka Małgorzata. Ona zakochała się w młodym i przystojnym lecz biednym rycerzu. Ojciec chciał wydać ją za bogatego ale starego i brzydkiego szlachcica. Małgorzata pozornie zgodziła się z wolą Ojca. Podczas spaceru z "narzeczonym" niby przypadkiem potknęła się na krawędzi murów i przepaści. Stary szlachcic skoczył na pomoc a wtedy Małgorzata pchnęła go w dół. Wszystko widział Ojciec z zamkowej wieży. Zakuta w kajdany księżniczka trafiła do głodowego lochu i zmarła w męczarniach.

Zamek Grodno. Zdobienia okien.

Straszący turystów szkielet jest prawdziwy lecz... zmontowany z różnych kości przez zaprzyjaźnionych antropologów! Twórcy szczątków swoje makabryczne dzieło pieszczotliwie nazywają "naszą księżniczką". Kto wrzuca pamiątkową monetę aby wrócić w ciekawe miejsce musi wybrać pomiędzy lochem księżniczki i studnią.

Studnia ma ponad 10 metrów głębokości i wykuta jest w litej skale. To efekt pracy tureckiego jeńca. Za wykopanie studni obiecano mu wolność. Obiecano, bo nikt nie wierzył w powodzenie przedsięwzięcia. Pozornie proste zadanie, niesłuchanie skomplikowało się po odsłonięciu warstwy ziemi i dotarciu do twardej skały. Wykucie dostępu do wody zabrało turkowi 20 lat katorżniczej pracy! Danego słowa jednak dotrzymano i jeniec wolność odzyskał.

W sieni zamku prezentowany jest stary obraz dokumentujący niezwykłe ocalenie syna grafa Jerzego von Ebena. Ta prawdziwa historia miała miejsce w 1717 roku. Młody człowiek spadł z konia. Niechybnie poleciałby w przepaść gdyby jego noga nie zaplątała się w strzemię. Uzdę konia zatrzymał zaś wierny pies!

Zamek Grodno. Niemiecka pocztówka. Wnętrze.

Od wielu lat zamkiem opiekuje się wałbrzyski oddział PTTK. Po renowacji z lat siedemdziesiątych przez pewien czas było tu schronisko. Kilka lat temu zamek miał być wystawiony na sprzedaż. Kupnem interesował się austriacki biznesmen Florian Lauda, brat słynnego Niki Laudy, kierowcy rajdowego Formuły I. Odezwał się też Caspar Reiherr von Zedlitz - potomek ostatnich właścicieli - informując o swoich prawach do ruiny. Na razie oddział PTTK pozostał.

W doskonałym stanie jest też jedyny w Polsce budynek pokryty w całości słynnym sgraffiti. Gospodarze zamku pokazują również 500-letnią sądową lipę, pod którą skazywano na chłostę lub wtrącenie do lochu, oraz armatę z czasów Napoleona III. Właściciel zamku otrzymał ją za wzorową służbę dla Prusaków. Uważny obserwator bez trudu odnajdzie przywiezioną przed wojną, kamienną płytę z grobu prof. Buschinga. Turyści fotoamatorzy cenią sobie wystawione na zewnątrz i gotowe do użytku dyby, w które można zakuć kogoś znajomego.

Tropiciele tajemnic okolicznych hitlerowskich sztolni Rzeczki i Osówki wspominają też o śladzie wskazującym na ukryte w zamkowych podziemiach skarby. Jeden ze świadków rzekomo cudem ocalał i gotów jest do złożenia zeznań. Chce jednak udziału w zyskach, a tego nikt nie potrafi zagwarantować. - Żadnych lochów tu nie ma - śmieją się pracownicy PTTK. - Mamy za to prawdziwą żywą Białą Damę. Chcieli jej turyści, to jest! - dodają, a widząc zdziwione miny, wskazują na spacerującą pod murami... białą jak śnieg "służbową" zamkową kozę.

UWAGA
Dwie ilustracje na tej stronie to reprodukcje starych niemieckich kartek pocztowych. Obie pochodzą z mojej kolekcji.
1. "Kynsburg im Schlesiertal", wyd. ?, 1918-1939, kartka z obiegu datowana 8.06.1927.
2. "Kynsburg im Schlesiertal", wyd.Geyer & Co, Breslau, Inh. Ottomar Altner, kartka czysta bez obiegu.

 

Rzeczpospolita on line

Tekst opublikowany w dzienniku "Rzeczpospolita"
Dodatek "Moje Podróże", nr 98, piątek 26.04.2002.
Szczegóły: patrz archiwum "Rzeczpospolitej"

 
 

 

Wszystkie fotografie i teksty Romana Czejarka. Copyright 1996-2010
kontakt@romanczejarek.pl
Kopiowanie (internet, druk, plakaty, ulotki itp.) bez pisemnej zgody autora zabronione.
Optymalizowane pod IE 6.0 / N 4.78. Minimalne parametry ekranu: 800 x 600, true color, kodowanie ISO-8859-2