|
Moc atrakcji i Bursztynowy
Pałac
Strzekęcino - Polska

Najnowsza
książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania
w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w
- za mniej niż 25 pln
Gdyby zrobić konkurs na największą
ilość atrakcji przygotowanych przez obsługę by zwabić
klienta, Bursztynowy Pałac bez trudu mógłby zdobyć
pierwsze miejsce.
Jedyny problem to dojazd do tego pięknego
obiektu. Trzeba dobrze wybrać drogę, bo licząc na
skróty, choć do Koszalina jest stąd zaledwie kilkanaście
kilometrów, samochód bezlitośnie podskakuje na zniszczonej
nawierzchni zaś dookoła straszą zrujnowane pozostałości
dawnych PGR-ów. Ale tym bardziej cieszy fakt, że choć
jeden z dawnych zabytków został uratowany. I to jak...
Ekskluzywny hotelowy kompleks tak naprawdę
tworzą dziś aż dwa pałace - Bursztynowy i Biały. Pomiędzy
nimi pobłyskuje błękitną taflą niewielkie jezioro.
Całość otacza stary park krajobrazowy z elementami
XVIII-wiecznego francuskiego ogrodu. Są stylowe tarasy,
sztucznie wybudowane wulkaniczne ściany, romantyczna
wieża ciśnień oraz lodownia. Wszystko powstało wiele
lat temu na zamówienie bogatego rodu von Kamecke.
Listę specjalnych atrakcji dla gości
otwiera "Zabawa w wojsko". Teoretycznie zapisać może
się każdy ale organizatorzy uczciwie przyznają, że
jest to wyzwanie dla odważnych. Najpierw czeka nas
intensywny trening gdzie spodziewać można się konkurencji
typowych dla reklamowanych w telewizji szkół przetrwania.
Mamy pokonywanie wąwozów przy użyciu wiszących mostów
typu tybetańskiego i komandoskiego, skoki oraz wahadła
na linach, zjazd kolejką tyrolską, na koniec wspinaczkę
skałkową. Później do ręki dostaniemy karabin. Nazwy
konkurencji mówią same za siebie: "Trafisz, to pójdziesz
dalej" i "Najlepszy snajper". Jeżeli uda nam się pokonać
takie wyzwanie możemy liczyć na nagrodę w postaci
przejażdżki transporterem opancerzonym (jest twardo
i nieźle trzęsie) oraz na poczęstunek typowo wojskową
potrawą czyli grochówką z kotła. Do picia... wyłącznie
żołnierska zbożowa kawa i nic więcej.
W czasie gdy panowie będą próbować swoich
sił na zaimprowizowanym poligonie, panie też otrzymają
odpowiednie zajęcie. Na zakończenie pałacowych manewrów
zawsze przewidziany jest festiwal pieśni żołnierskiej.
Wszak bliskość Kołobrzegu zobowiązuje. Chyba równie
wyczerpujący może być udział w "Warsztatach morskich".
Co prawda nikt tutaj nie każe nam strzelać, ale mniej
odporni na kołysanie fal, mogą mieć problemy już na
starcie. A to dopiero początek.
Organizatorzy przywykli do wywożenia
uczestników zabawy daleko od brzegu, tak aby nikt
już nie widział lądu. Wtedy, po krótkim zapoznaniu
z wyposażeniem nawigacyjnym kabiny statku, musimy
samodzielnie stanąć za kołem sterowym, zaś naszym
zadaniem jest bezpieczne doprowadzenie jednostki do
portu z pełnego morza! Inne atrakcje warsztatów to
kurs nawigacji, szkolenie z zakresu ratownictwa morskiego,
poszukiwanie za pomocą echosondy wraku zatopionego
na Bałtyku parowca oraz ustalanie położenia z wykorzystaniem
techniki satelitarnej.
Jeżeli komuś jeszcze mało to na deser,
w pogotowiu, jest jeszcze przejażdżka pontonem ratowniczym
po spienionych morskich falach z maksymalną prędkością.
Ci, którzy zdecydowali się na taką zabawę, po powrocie
na pokład statku długo masują zbolałe pupy i ręce.
Siedzenie boli nas od wstrząsów a dłonie od... kurczowego
trzymania się uchwytów pontonu aby nie wypaść za burtę.
Wrażenia są jednak niesamowite.
Zdecydowanie mniej energii (za to więcej
szeleszczącej zawartości w portfelu) wymagać może
od nas "Mafijny wieczór klubowy". W takim przypadku
Bursztynowy Pałac na kilka godzin zamieniany jest
w olbrzymie kasyno. Jest obowiązkowa tradycyjna ruletka,
poker, Black Jack, gra w kości oraz tajemnicza zabawa
w "pranie brudnych pieniędzy". O co chodzi w tym ostatnim
przypadku, dowiadują się tylko zarejestrowani uczestnicy
zabawy, więc nic nie da się tutaj zdradzić.
Sporo gości przyciąga też, popularna
kiedyś w kręgach elit na wschodzie, rosyjska ruletka,
a prawie każdy idzie sprawdzić występ gwiazdy wieczoru.
Jak na prawdziwe kasyno przystało, właściciele serwują
nam występ... sobowtórów Elvisa Presleya i Marlylin
Monroe albo... oryginał Violetty Villas. Jeżeli doliczymy
do tego jedyny w Polsce Powietrzny Cyrk, czyli pokazy
spadochronowe - skoki i akrobacje w grupach 7-8 osobowych,
loty widokowe na paralotni (z instruktorem, każdy
ma szansę spróbować!) albo wyścigi sztafetowe gokartami
na super nowoczesnym torze kartingowym, Bursztynowy
Pałac może spokojnie konkurować z obiektami zza naszej
zachodniej granicy. Gdyby tylko cena za specjalny
apartament była niższa... Ale trudno. Lokatora typowego
bloku, na przykład w Warszawie, ów apartament zaskoczy
przede wszystkim powierzchnią większą nawet od wielopokojowego
stołecznego mieszkania. Więc może warto spróbować?
Na koniec pozostaje tylko jedno pytanie.
Dlaczego pałac nosi nazwę "Bursztynowy"? Być może
dzięki bursztynowej biżuterii skrupulatnie gromadzonej
przez żonę ostatniego niemieckiego właściciela Kartza
von Kamecke. Kolekcja przepadła wraz z końcem wojny,
kiedy to pałacowy kompleks, na wiele lat zajęli Rosjanie
(mieszkał tu nawet przez pewien czas słynny marszałek
Żukow). Później zrujnowany obiekt przechodził z rąk
do rąk. Był ośrodkiem wypoczynkowym zakładów z Jelcza,
siedzibą administracji PGR-u, bursą Technikum Budowlanego,
a nawet przez moment należał do... ZOMO!
Jest też druga teoria. Mówi, że nazwa
"Bursztynowy" pochodzi od piaskowca, którym na początku
wieku ozdobiono zewnętrzną elewację Pałacu. Dzięki
temu, w promieniach wschodzącego Słońca, mienił się
z daleka bursztynowym kolorem, co ponoć bardzo przypadło
do gustu Pani von Kamecke. My też możemy to zobaczyć.
Na szczęście, po renowacji, Pałac wygląda dziś tak
samo jak przed wielu laty.
UWAGA
Ostatnia ilustracja na tej stronie to reprodukcja
starej niemieckiej kartki pocztowej z mojej kolekcji.
1. "Schloss Streckenthin", wyd. Hofbuchdruckerei
J.Rosenberg & Co. Koslin., nr 3425, 1920-1939,
kartka czysta, bez obiegu.
Tekst opublikowany w dzienniku "Rzeczpospolita"
Dodatek "Moje Podróże", nr 85, piątek 09.04.2004.
Szczegóły: patrz archiwum "Rzeczpospolitej"
|