|
Prowizorka zostawiona
na wieki
Klasztor w Lubiążu - Polska

Najnowsza
książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania
w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w
- za mniej niż 25 pln
Proszę sobie wyobrazić pałac trzy razy
większy niż krakowski Wawel! Pałac tak bogato zdobiony,
że paryski Luwr wydaje się przy nim szary i mało efektowny!
Doskonale wiedzą o tym zagraniczni turyści, którzy
przyjeżdżają tu by zobaczyć na przykład legendarną,
najdłuższą w Europie, barokową fasadę. Jej długość
to prawie ćwierć kilometra! Ale proszę też wyobrazić
sobie ponad trzysta zrujnowanych i ograbionych sal.
Obok olbrzymi kościół pozbawiony wszystkich kosztowności
z pustymi ramami po wielometrowych obrazach. Proszę
wyobrazić sobie ciemność i chłód jakie panowały tu
niedawno gdy przez niezapłacone rachunki na kilka
tygodni wyłączono prąd.
Pocysterski zespół klasztorny w Lubiążu
to miejsce niezwykłe. Poszukiwacze skarbów zjeżdżają
tu z wykrywaczami metali i łopatami. W czasie ostatniej
wojny Niemcy urządzili w podziemiach fabrykę zbrojeniową
- podobno podzespołów do układów sterowania rakietami
V-1 i V-2. Dwie z ukrytych głęboko w ziemi kondygnacji
są dostępne. Trzecia jest zasypana i nikt tam jeszcze
nie był.
Miłośnicy historii podziwiają gigantyczny
budynek, którego wielkość pozostawia daleko w tyle
wszystkie inne budowle tego typu w Polsce. Choć o
Cystersach mówi się, że byli skromnymi i pracowitymi
zakonnikami, przepych Jadalni Opata, Refektarza oraz
Sali Książęcej (o wymiarach dużej hali gimnastycznej)
zdaje się świadczyć o czymś zupełnie przeciwnym.
By ratować niezwykły zabytek kilka
lat temu powstała specjalna fundacja. Z dużym trudem
wyremontowano dach i za pomocą kilkuset kotew wzmocniono
mury oraz stropy. Niemieckie fundusze pozwoliły na
remont najbardziej okazałej sali. Reszta z kilkuset
pomieszczeń jest kompletnie zdewastowana! Przez moment
wydawało się, że nad Lubiążem zaświeciło słońce. Profesor
Marek Kwiatkowski przywiózł tu samego Michaela Jacksona.
Król muzyki pop szukał w Polsce miejsca na park rozrywki.
Obejrzał Lubiąż (zdjęcia z tej wizyty wiszą w reprezentacyjnym
holu do dziś), coś obiecał i... wyjechał by już nigdy
nie wrócić.
Historia klasztoru jest oczywiście dużo
dłuższa. Pierwsi cystersi przybyli tu 16 sierpnia
1163 roku. Sprowadził ich do Lubiąża książę Bolesław
I Wysoki. Już wtedy osada nad rzeką była dość dobrze
znana bo właśnie w tym miejscu przekraczało się Odrę.
Złote lata przyszły pod koniec XVIII wieku. Dochody
zakonników były wtedy tak wysokie, że w krótkim czasie
zdecydowali się na budowę najważniejszych obiektów
Lubiąża: imponującego pałacu opatów, klasztoru, browaru,
piekarni oraz szpitala. Poważnie przebudowano też
wnętrze kościoła Najświętszej Marii Panny nadając
mu niepowtarzalny barokowy charakter.
Właśnie wtedy powstała najdłuższa w
Europie, zachowana do dziś fasada. Połączone ze sobą
pałac, kościół, klasztor i refektarz mają razem długość
223 metrów! Każda z trzech "normalnych"
kondygnacji liczy sobie 5,5 metra wysokości mierząc
od podłogi do sufitu. Jedna tylko Sala Książęca ma
422m kwadratowe powierzchni i 13,4 metra wysokości.
Takie przykłady można mnożyć. Autorem dziesiątków
klasztornych obrazów i polichromii był najwybitniejszy
śląski malarz Michał Willmann. Co ciekawe nawet przebogatym
cystersom w pewnym momencie zabrakło pieniędzy na
pełne przepychu wykończanie i wyposażanie sal. By
zachować wrażenie wyłożenia ścian drogimi kamieniami
wykorzystali prosty trik. Z pomocą przyszedł im francuski
architekt, który zaproponował by chwilowo (do momentu
zgromadzenia kolejnych funduszy) wykorzystać sztuczny
marmur. Jak to zwykle bywa to co tymczasowe okazało
się najtrwalsze. A ponieważ nazwisko francuskiego
architekta brzmiało w wymowie "provizor",
gdy kolejni goście wskazując na ściany pytali się
co to takiego, zakonnicy odpowiadali, że to "prowizorka".
I tak do języka polskiego weszło nowe, jakże popularne
słowo.
Niestety w 1810 roku na mocy pruskiego
prawa klasztor zlikwidowano! Niespodziewanie po 650
latach zakon cystersów zniknął z Lubiąża. Z pałacu
wywieziono 471 obrazów. Obiekt zamieniono na magazyn
i na szpital dla umysłowo chorych, obok urządzono
stadninę koni. Jeszcze gorzej było w czasie ostatniej
wojny. Najpierw olbrzymie pomieszczenia Niemcy wykorzystali
na fabryczne hale. Potem Armia Czerwona zniszczyła
to co wpadło w jej ręce.
Szczęśliwym duchem klasztoru okazał
się jeden z lepiej wykształconych Rosyjskich oficerów.
Przerażony tym co robili jego koledzy kazał zamurować
niektóre pomieszczenia. To pozwoliło ocalić choć część
wyposażenia. W latach pięćdziesiątych XX wieku pozbawiony
opieki obiekt został rozszabrowany przez okoliczną
ludność. Bardzo skromne prace zabezpieczające rozpoczęto
dopiero w 1962 roku.
Dziś w Lubiążu działa specjalna fundacja.
Ale imponujące plany pełnej rekonstrukcji obiektu
pozostają ciągle na papierze bo potrzeba na to gigantycznych
środków, a tych nikt nie ma. Praktycznie, w chwili
gdy problemem stają się niezapłacone rachunki za prąd,
turystom pozostaje tylko oglądanie pięknego modelu
pokazującego to miejsce w przyszłości. Na szczęście
wyremontowane fragmenty robią i tak wielkie wrażenie.
Obiekt w Lubiążu... to jeden z największych
w Europie pocysterski zespołów klasztornych. Położony
około 50km od Wrocławia na prawym brzegu Odry. Składa
się z połączonych ze sobą: Kościoła Klasztornego Najświętszej
Marii Panny, Kaplicy Książęcej, Kaplicy Loretańskiej,
Pałacu Opatów (ze słynną Salą Książęcą) oraz czworobocznego
klasztoru (z letnim Refektarzem i biblioteką). Obok
znajdują się potężne zabudowania gospodarcze i kolejny
Kościół Św. Walentego. Fragmenty udostępnione są do
zwiedzania. Wycieczki z przewodnikiem co godzinę.
W okolicy warto zobaczyć:
Zamek w Wojnowicach - Jeden z bardzo
niewielu zachowanych w Polsce "zamków na wodzie".
Położony kilkanaście kilometrów od Wrocławia. Powstał
na początku XV wieku jako siedziba rycerska. W XVI
wieku przebudowano go w stylu renesansowym. Współcześnie
zamek ma trzy mieszkalne skrzydła oraz jedno gospodarcze.
Na wewnętrznym dziedzińcu jest studnia. Do obiektu
dochodzi się po kamiennym moście zbudowanym w miejscu
dawnego - zwodzonego. Od 1956 roku mieści się tu Dom
Pracy Twórczej oraz hotel.
Pałac Górka w Sobótce - Dawny XIII wieczny klasztor
wrocławskich augustianów przebudowany z czasem na...
luksusowy pałac o bajkowych kształtach! W XIX wieku
majątek trafił do rąk znanej rodziny von Kulmitz,
wtedy też obiekt poważnie zmodernizowano. Jedną z
niezwykłych atrakcji jest drewniany świecznik Meluzyny
w holu, który zmienia swoje położenie w zależności
od pogody (latem obraca się na południe, zimą na północ).
Uwagę zwracają też pięknie zachowane stare piece i
kasetonowe sufity. Dziś jest tu hotel oraz restauracja.
Tekst opublikowany w dzienniku "Super
Express"
Cykl "Polska według Romana Czejarka", sobota
5.05.2007.
Szczegóły: patrz archiwum "Super Expressu"
|