|
Podziemne Miasto - Międzyrzecki
Rejon Umocniony
Boryszyn, Kaława, Wysoka, Nietoperek - Polska

Najnowsza
książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania
w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w
- za mniej niż 25 pln
Osoby o słabych nerwach powinny trzymać
się od tego miejsca z daleka. Podobnie jak ci, którzy
boją się ciasnych, zamkniętych pomieszczeń. Wyprawa
pod ziemię trwa minimu kilka godzin.
Oczywiście przed wejściem przewodnicy
uczciwie ostrzegają o niebezpieczeństwach ale wiele
turystów zwyczajnie lekceważy ich słowa. Może z braku
wyobraźni? Z drugiej strony, bez zobaczenia tego na
własne oczy, rzeczywiście trudno uwierzyć, że ktoś
kiedyś wpadł na szalony pomysł by pod ziemię przenieść
dosłownie całe miasto!
Czterdzieści metrów w głąb ziemi temperatura
jest stała i wynosi - bez względu na porę roku - od
10 do 12 stopni. Niektóre rejony niestety są zalane
wodą i potrzebne są solidne kalosze (lub najlepiej
wodołazy) , inne można pokonać bez problemu nawet
w sandałach oraz letniej sukience lub szortach.
Podziemny system jest tak duży, że zwiedzenie
go w ciągu jednego dnia jest zwyczajnie niemożliwe.
Jeszcze kilkanaście lat temu tylko najwięksi zapaleńcy
opuszczali się tu na linach by ze śpiworami i plecakami
przez trzy-cztery dni wędrować z jednego końca na
drugi. Kopiowane nielegalnie plany starych tuneli
kupowało się dyskretnie na targowisku.
Policja i lokalne władze przymykały
na wszystko oczy bo upilnowanie kilkudziesięciu wejść
wydawało się niemożliwe. Było tak do czasu gdy opinią
publiczną wstrząsnęło kilka poważnych wypadków. Jedną
z ofiar była młoda harcerka, która potknęła się i
w kompletnej ciemności spadła z wysokości kilku pięter
na dno betonowego szybu! Z drugiej strony miejsce
przyciągało rzesze miłośników fortyfikacji z zachodniej
Europy. - Macie tu coś większego od słynnej francuskiej
linii Maginota - mówili z zazdrością. - Dlaczego więc
ukrywacie to przed światem? Przecież to wielka atrakcja
turystyczna i na zachodzie byłaby w centrum uwagi!
Podziemne miasto w okolicach Międzyrzecza,
w dzisiejszym województwie lubuskim, wybudowali Niemcy
przed II Wojną Światową. Prace przeprowadzono w olbrzymiej
tajemnicy. System połączonych ze sobą betonowych fortów
miał zabezpieczać Berlin przed niespodziewanym atakiem
ze wschodu. Do stolicy Niemiec było stąd niewiele
ponad sto kilometrów.
Do dawnej granicy z Polską niecałe
trzydzieści. Najpierw wybudowano liczne sztuczne kanały
tworząc układające się w linie przeszkody wodne. Potem
zainstalowano obrotowe lub przesuwane mosty. Na koniec,
w 1935 roku rozpoczęto wznoszenie gigantycznych bunkrów.
Na powierzchni widać było tylko ich mały fragment.
Kilkudziesięciotonowe pancerne kopuły kryły karabiny
maszynowe, granatniki i miotacze ognia. Niżej były
pomieszczenia dla obsługi, a na głębokości 5-7 pięter
betonowe podziemne koszary i magazyny. Część szybów
zejściowych zdążono nawet wyposażyć w elektryczne
windy.
Poszczególne obiekty połączono ukrytymi
głęboko pod ziemią betonowymi korytarzami. Z czasem
wydrążono ponad 30 kilometrów skomplikowanej sieci
mrocznych tuneli. Najmniejsze miały nieco ponad dwa
metry wysokości i mieściły jeden wąski tor kolejowy.
Największe sięgały nawet pięciu metrów wzwyż, a tory
biegły równolegle do siebie tworząc coś na kształt
podziemnych stacji, z peronami i rozjazdami, tak jak
na normalnym dworcu! Wszystko zachowało się do dziś
choć część jest już zalana wodą. Są też rejony gdzie
torów po prostu... nie zdążono wybudować. Korytarz
jest tylko częściowo wykończony. Idąc brodzimy w błocie
lub potykamy się o zniszczone studzienki kanalizacyjne.
W 1938 roku wódz III Rzeszy po raz drugi
przyjechał do Międzyrzecza. Ponieważ wiedział już,
że to on zaatakuje Polskę cały projekt podziemnego
miasta stracił sens. Hitler potrzebował armat i czołgów,
a nie ukrytych głęboko pod ziemią i kompletnie nieprzydatnych
przy ataku betonowych bunkrów. Kosztowne prace straciły
tempo. Planowane na 1945 rok zakończenie robót przesunięto
na rok... 1951! W prowizorycznie zabezpieczonych obiektach
zrobiono fabrykę części do samolotów.
Gdy losy wojny się odwróciły, w 1944
roku Niemcy nagle przypomnieli sobie o umocnieniach.
Ale na solidne dokończenie budowy było już zbyt późno.
Pod koniec stycznia 1945 roku Rosjanie w trzy dni
zdobyli fortyfikacje. Nieliczne i źle wyszkolone jednostki
Niemiec nie poradziły sobie z obsługą nowoczesnych
urządzeń. Wybudowane za olbrzymie pieniądze największe
podziemne umocnienia w Europie okazały się całkowicie
nieprzydatne!
Jak to się stało, że Niemcy nie wykorzystali
skutecznie takiego atutu jakim był Międzyrzecki Rejon
Umocniony? Dlaczego nie zatrzymano tu Rosjan? Z kilkudziesięciu
obsadzonych bunkrów bronił się tylko jeden Pnazerwerk!
Ślady uderzeń po kulach jakie dziś widać na wielu
fragmentach umocnien nie powinny nas mylić. Powstały
wiele lat po wojnie w czsie testów próbnych nowych
pocisków i badania wytrzymałości niemieckiego betonu.
Bunkry stały się atrakcją ściągającą
ekspertów z całego świata. Oczywiście Armia Czerwona
pierwsza zajęła część systemu. W pośpiesznie zamurowanych
pod koniec wojny komorach odnaleziono wywiezione przez
Niemców dzieła sztuki z polskich muzeów. Bezkarni
Rosjanie spakowali wszystko w skrzynie i przetransportowali
do... Moskwy. Dopiero w 1956 część eksponatów wróciła
do nas.
Podziemne miasto próbowano kolejno zamienić
na olbrzymi schron przeciwatomowy, tajny magazyn dla
Narodowego Banku Polskiego, zaś na koniec na składowisko
odpadów radioaktywnych z pierwszej polskiej elektrowni
atomowej w Żarnowcu. Żaden z tych pomysłów się nie
powiódł. Za to w tunelach zamieszkały tysiące włochatych
nietoperzy, które dopiero tu znalazły spokojne miejsce.
Zimują tu regularnie do dziś.
Międzyrzecki Rejon Umocniony... to dziś
unikalny system betonowych umocnień wzniesiony przez
Niemców. W sumie ponad 30 km podziemnych tuneli położonych
na głębokości nawet do 40 metrów. Na powierzchni zachowało
się około 100 potężnych bunkrów oraz na przykład słynne
"zęby smoka" czyli betonowe przeszkody mające
powstrzymać atak czołgów. W latach 80-tych władze
PRL chciały urządzić w podziemiach składowisko odpadów
z pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Dziś mieści
się tu największy w Europie rezerwat nietoperzy. Co
roku w MRU zimuje tu około 30 000 latających ssaków
należących do 13 gatunków.
W okolicy warto zobaczyć:
Grupa Warowna Scharnhorst - Pierwszy
udostępniony do zwiedzania fragment Międzyrzeckiego
Rejonu Umocnionego. Zejście do podziemi znajduje się
w okolicach wsi Pniewy (odcinek drogi Kaława - Wysoką).
Przewodnicy prezentują kompletny i dobrze zachowany
bunkier na powierzchni, a następnie betonową klatka
schodową zabierają nas pięć pięter pod ziemię. Zwiedzamy
dawne koszary i kilometrowy tunel prowadzący do tzw.
Głównej Drogi Ruchu (największego tunelu w systemie
MRU). Istnieje też możliwość zapisania się na kilkugodzinną
wycieczkę najdłuższą w Polsce podziemną trasa turystyczną.
Pętla Boryszyńska - Jeden z najbardziej
efektownych fragmentów podziemnych umocnień MRU. W
okolicach wsi Boryszyn Niemcy planowali zbudowanie
olbrzymiej baterii pancernej. Prace nigdy nie zostały
zakończone (do podziemi schodzimy obecnie częściowo
wykończonym szybem komunikacyjnym) ale kilkanaście
metrów pod powierzchnią wybudowano zachowany do dziś,
imponujący system wielkich komór. Obok jest pętla
do zawracania jeżdżących po tunelach pociągów. W podziemiach
pętli panuje przez cały rok stała temperatura 10-12
stopni. Druga (mniejsza) pętla w Międzyrzeckim Rejonie
Umocnionym położona jest w części północnej w okolicach
wsi Nietoperek.
Tekst opublikowany w dzienniku "Super
Express"
Cykl "Polska według Romana Czejarka", sobota
26.05.2007.
Szczegóły: patrz archiwum "Super Expressu"
|