|
Góra świętych krzyży
Grabarka - Polska

Najnowsza
książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania
w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w
- za mniej niż 25 pln
Autor słynnego "Alchemika"
Paulo Coelho przyjechał tu w wielkiej tajemnicy jesienią
2002 roku. O Świętej Górze dowiedział się przypadkiem
podczas pobytu w Warszawie. A ponieważ, jak twierdzi
- w życiu prowadzą go znaki - bez wahania zdecydował
się na wyprawę na wschód Polski, tuż nad białoruską
granicę! Pisarz obmył twarz w cudownym strumieniu,
wszedł na szczyt do sanktuarium, popatrzył na tysiące
drewnianych krzyży i długo modlił się przed Ikoną
Matki Boskiej Iwierskiej. "Wszystko się we mnie
uspokoiło" - powiedział wychodząc z tego niezwykłego
miejsca.
Drewniany kościół nie jest duży ani
specjalnie imponujący. Tak naprawdę nie jest nawet
drewniany, takie jest tylko pierwsze wrażenie. Stara
świątynia spaliła się kilkanaście lat temu. Z czasem
na jej miejscu wybudowano nową, murowaną, dla zachowania
wrażenia starości tylko oszalowaną drewnem... To co
robi największe wrażenie to las krzyży. Są ich dosłownie
tysiące!
Obok siebie stoją wbite w ziemię duże
i ciężkie, które niesione były przez kilku ludzie,
oraz delikatne i małe, bez problemu mieszczące się
w dłoni dziecka. Zwykle krzyże są anonimowe, ale też
na części z nich widać napisy. Czasami jest to tylko
imię lub nazwisko. Bywa, że ktoś prosi Boga o przebaczenie
za grzechy, pijaństwo albo zdradę. Czasami jest to
forma podziękowania albo dowód na złożone przyrzeczenia.
Jest też całkiem współczesny krzyż z żołnierskim hełmem
i tabliczką z nazwą jednostki wojskowej.
Krzyże przynoszą na Świętą Górę pielgrzymi.
Zjeżdżają tu z całego świata. Przybywają autobusami
albo wysiadają na stacji kolejowej w Siemiatyczach
po czym ostatnie kilometry pokonują na piechotę. Jeżeli
krzyż jest z dobrego drewna lub został pomalowany
farbą może wytrzymać wiele lat. Jeżeli jest prosty
bywa, że pod wpływem śniegu lub deszczu szybko niszczeje.
Bywa, że zamiast z drewna krzyż zrobiony jest z kamieni
lub z metalu. Czasami krzyże są tak małe, że nie ma
jak ich wbić w ziemię. Wtedy za pomocą sznurka przywiązuje
się je do innych, które stoją tu od dawna. Prawie
wszystkie mają po kilka charakterystycznych dla prawosławia
ramion ale w wielu miejscach są też "normalne"
jakie znamy z katolickich kościołów. Między krzyżami
wydeptane są wąskie alejki. Trzeba dobrze uważać by
nie zahaczając ubraniem przecisnąć się z jednego końca
placu na drugi.
Niezwykły plener, las, cisza przerywana
tylko śpiewem ptaków są jak magnes dla artystów -
malarzy i fotografów. Przy odrobinie szczęścia można
nawet wynająć kwaterę w niedalekiej wsi. Największy
tłum jest tu w święto Przemienienia Pańskiego czyli
19 sierpnia. Tysiące ludzi już dzień wcześniej przychodzi
z pokutnymi krzyżami na wieczorną mszę. Potem następuje
całonocne czuwanie przy śpiewie i ogniskach. Przez
lata natchnienia szukał tu Jerzy Duda Gracz zwany
nawet czasami "Malarzem Grabarki".
Dlaczego sanktuarium powstało właśnie
tu? Dla wiernych Grabarka zasłynęła w 1710 roku w
cudowny sposób ratując ludzi od śmierci podczas epidemii
cholery. Według przekazów, w czasie najgorszej zarazy,
jeden z najstarszych ludzi w Siemiatyczach miał objawienie!
Zgodnie z nim uratować mogli się tylko Ci, którzy
weszli z krzyżem na Świętą Górę i pili wodę tylko
z cudownego strumienia. I tak rzeczywiście się stało!
W połowie XIX wieku o Grabarce było
już głośno. Drewniana świątynia na górze była bardzo
skromna (dokumenty wyliczały, że są tu tylko cztery
stare ikony) ale sławna z racji licznych cudownych
ozdrowień. Kilka razy odnawiana cerkiew bez problemu
przetrwała pierwszą i drugą wojnę światową. Ocalał
też Wielki dzwon bo został na wszelki wypadek ukryty
na pobliskim cmentarzu. Kłopoty przyniosła dopiero
Władza Ludowa i czasy dawnego PRL-u. Z dużym trudem
na Świętej Górze założono żeński klasztor.
Pierwszą przełożoną była siostra Maria
- dawna rosyjska arystokratka spokrewniona z rodziną
Carską! Zgodnie z wolą rodziców w młodości miała nawet
męża (szwedzkiego emigranta) ale po jego śmierci ukończyła
kurs sióstr miłosierdzia, opiekowała się rannymi w
czasie wojny a potem nauczała dzieci w majątkach na
Białorusi. Siostra Maria wprowadziła stosowany w Grabarce
porządek dnia z modlitwami już od 5.00 rano.
Dziś bardzo ważnym elementem sanktuarium
jest też Cudowne Źródełko. Kilka lat temu zostało
nawet nakryte kolorową kapliczką. Studnie zakończono
pompą, a płynący obok strumyk obmurowano by ułatwić
wiernym mycie się i picie ozdrawiającej wody. W 2000
roku do cerkwi trafiła wprost z greckiej góry Athos
kopia cudownej ikony Matki Boskiej Iwierskiej. Podczas
ostatniego liczenia liczbę krzyży pokutnych oszacowano
na ponad 10 tysięcy!
Sanktuarium Grabarka... Święta Góra
położona jest niecały kilometr od wioski Grabarka,
8 km do Siemiatycz. To najbardziej znane i najpopularniejsze
(porównywalne z naszą Częstochową) prawosławne sanktuarium
na terenie Polski. Dziś jest tu klasztor, cerkiew,
budynek mieszkalny dla sióstr zakonnych, cmentarz
oraz słynny las pokutnych krzyży. Teren jest ogrodzony
ale można go zwiedzać od 10.00 do 17.00. Przed głównym
wejściem znajduje się cudowne źródełko z wodą o leczniczych
właściwościach. Najwięcej pielgrzymów można spotkać
tu 18 i 19 sierpnia.
W okolicy warto zobaczyć:
Mielnik - Pełna uroku wieś nad Bugiem
tuż obok polsko-białoruskiej granicy. W XV wieku ważny
port, królewska strażnica i miejsce przepraw. Od 1440
do 1934 roku miasto! Jednym z najciekawszych miejsc
w Mielniku są ruiny kościoła oraz góra widokowa z
resztkami kapliczki Aleksandra Newskiego zbudowanej
prze Cara dla upamiętnienia pokonania powstania styczniowego.
Świetnie zachowana i wyposażona jest też XIX wieczna
murowana cerkiew zbudowana na planie krzyża greckiego.
Dziś wieś spełnia zadania letniska.
Drohiczyn - Niewielkie miasto na wysokiej
skarpie nad Bugiem słynące z położonych obok siebie
trzech kościołów i cerkwi. Najstarsze są Katedra Świętej
Trójcy oraz barkowy kościół pofranciszkański, obie
budowle z XVII wieku. Piękny kościół Benedyktynek
pochodzi z XVIII wieku. Nieco tylko młodsza jest Cerkiew
Św. Mikołaja. W okolicach kręcono m.in. zdjęcia do
filmów: "Nad Niemnem" oraz "Panny z
Wilka". W miejscowym amatorskim teatrze przed
wielu laty uczył się aktorstwa... młody Daniel Olbrychski!
Tekst opublikowany w dzienniku "Super
Express"
Cykl "Polska według Romana Czejarka", sobota
21.04.2007.
Szczegóły: patrz archiwum "Super Expressu"
|