|
Jak przewidzieć koniec
świata?
Święty Krzyż - Polska

Najnowsza
książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania
w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w
- za mniej niż 25 pln
Teraz zabieram Państwa do miejsca, w
którym diabeł przechadza się w parach z aniołami,
a zdolny matematyk, po krótkim spacerze, bez problemu
obliczy... kiedy będzie koniec świata! Wyprawa na
Święty Krzyż wymaga co prawda trochę wysiłku ale wejście
na górę z pewnością się opłaci. Ruszając na szlak
proszę jednak nie wierzyć drogowskazom i przewodnikom.
Droga na szczyt, nawet szybkim krokiem, zajmie nam
minimum 45 minut i to tylko w jedną stronę. Jeżeli
trafimy na deszczową pogodę z pewnością kilka razy
poślizgniemy się na licznych kamieniach. Są jednak
tacy, którzy nie bacząc na trudności ostatni odcinek
przemierzają na kolanach. To pokutnicy pragnący w
tym niezwykłym miejscu zmyć swoje grzechy.
Kiedyś Święty Krzyż był równie ważny
jak Częstochowa i Jasna Góra. Wizyta w zbudowanym
na Łysej Górze opactwie Benedyktynów była obowiązkowym
punktem dla każdego pielgrzyma. I nic dziwnego - magnesem
przyciągającym rzesze wiernych była przechowywana
w klasztorze oryginalna relikwia z drzewa Krzyża Świętego.
Samo miejsce ma jednak dużo dłuższą historię. Według
podań to właśnie tu odbywały się słynne sabaty czarownic!
Co prawda podejrzane o konszachty z diabłem kobiety-czarownice
na pewno nie przylatywały na miotłach (bo w tamtych
czasach po prostu nie znano jeszcze mioteł), ale nawet
dziś bez trudu odnaleźć można wybudowane we wczesnym
średniowieczu pogańskie kamienne wały otaczające dawne
sanktuarium. Dwa dobrze zachowane mają kształt podków
zbudowanych z wielkich bloków kwarcytu. W sumie prawie
1,5 km długości z bramą od strony drogi do Słupi i...
niedokończoną częścią od zachodu! Co przeszkodziło
w budowie? Najprawdopodobniej wyjaśnienie jest bardzo
banalne. Budowę pogańskiego sanktuarium przerwano
w chwili gdy Polska przyjęła chrzest.
Dokładnie w tym samym miejscu w 1103
roku młody król Bolesław Krzywousty ufundował klasztor
Benedyktynów. Czy miało to związek ciążącym wówczas
na Krzywoustym zarzutem zawarcia niewłaściwego małżeństwa
(pierwsza żona Bolesława była z nim skoligacona rodzinnie,
sprawę rozsądzano w Rzymie u samego Papieża) tego
już nie wiemy. Faktem jest, że opactwo szybko rosło
w siłę i zyskiwało na popularności skutecznie przyciągając
wiernych.
Nie przeszkodziły w tym dwukrotne najazdy
Tatarów (1241 i 1260) oraz zakończona rabunkiem wyprawa
uzbrojonych Litwinów (1370). Oczywiście mury klasztoru
wielokrotnie przebudowywano. Dziś są tu ślady romańskie,
gotyckie i barokowe. Słynną kaplicę Świętego Krzyża
ufundował w 1614 roku Mikołaj Oleśnicki. Umieszczona
tam relikwia z drzewa Krzyża Świętego poważnie ugruntowała
europejską sławę klasztoru. Współcześnie obok podziwiać
można grobowiec rodziny fundatora i... doskonale zachowaną,
choć trochę makabryczną w swoim wyglądzie, mumię samego
księcia Jeremiego Wiśniowieckiego!
Bohater sienkiewiczowskiego "Ogniem
i Mieczem" już za życia był żywą legendą. Walczył
z powstaniem Chmielnickiego i dowodził obroną Zbaraża.
Zmarł niespodziewanie w wieku 39 lat w czasie wyprawy
przeciwko Kozakom co dało źródło licznym pogłoskom
o jego otruciu. Mumia Wiśniowieckiego spoczęła w klasztornej
krypcie Benedyktynów jako symbol walki z niewiernymi.
Co prawda dziś niektórzy podważają prawdziwość szczątków
księcia, ale równocześnie w niczym nie przeszkadza
im to stać długo w kolejce do małej krypty, by choć
przez krótką chwilę zobaczyć oblicze słynnego pogromcy
Kozaków.
Niestety w 1819 roku, w czasie zaborów,
dokonano kasaty zakonu i klasztor zlikwidowano. W
1863 roku stacjonował tu dyktator powstania styczniowego
generał Marian Langiewicz. Po stłumieniu buntu przeciwko
zaborcy Rosjanie wpadli na szatański pomysł i w dawnych
zabudowaniach na szczycie góry urządzili najcięższe
i najsurowsze na ziemiach Polskich więzienie. W praktyce
istniało ono bez przerwy aż do 1939 roku! W okresie
międzywojennym wykorzystywały je z powodzeniem sanacyjne
władze, a zachowane ponure cele w głębokich podziemiach
można oglądać do dziś!
Jak się okazuje Święty Krzyż przez lata
skrywał też inne tajemnice. Dość przypadkowo w końcu
XIX wieku w Cesarskiej Bibliotece Publicznej w Petersburgu
odnaleziono tekst słynnych "Kazań Świętokrzyskich".
Dawne rękopisy (choć pocięte w paski) ocalały, bo
przed wielu laty wykorzystano je z oszczędności do
oprawy zupełnie innej książki. Dlaczego odkrycia dokonano
w Petersburgu? Bo tam zaborca wywiózł benedyktyńskie
zbiory ze Świętego Krzyża. "Kazania Świętokrzyskie"
wykorzystano do oprawy łacińskiego kodeksu.
Pozostaje tylko wyjaśnić jeszcze co
ma wspólnego klasztor na Łysej Górze z końcem świata
i jak policzyć kiedy to będzie? Przy drodze na szczyt
stoi legendarna średniowieczna kamienna rzeźba zwana
"Pielgrzymem".
To klęczący, pozbawiony twarzy, tajemniczy
mężczyzna w długim płaszczu. Każdego roku, od setek
lat, milczący kamienny pokutnik posuwa się do celu
o jedno ziarenko piasku. Wolno ale systematycznie.
Jak dojdzie nastąpi koniec świata!
Naszą wizytę na Świętym Krzyżu może
niestety trochę zepsuć widok wielkiej betonowej wieży
telewizyjnej. To jeden z największych tego typu obiektów
w Polsce, a z pewnością obiekt najładniej położony.
Obok znajdują się specjalnie wybudowane (niestety
płatne) tarasy widokowe. A jak ktoś jest bardzo znużony
drogą na szczyt... może za drobną opłatą poprosić
o zwiezienie na dół!
Święty Krzyż... Dawne opactwo Benedyktynów,
dziś siedziba Księży Oblatów. Klasztor i kościół ufundowano
w XII wieku na szczycie Łysej Góry (595 m n.p.m.).
Wszystkie obiekty wielokrotnie przebudowywano. Najciekawszym
miejscem jest barokowa kaplica Oleśnickich, relikwie
Krzyża Świętego i mumia Jeremiego Wiśniowieckiego.
Dookoła rozciąga się Świętokrzyski Park Narodowy.
Obok Klasztoru wybudowano w 1966 roku potężną (151m)
betonową wieżę radiowo-telewizyjną. Warto zobaczyć
unikalne gołoborza i przespacerować się po specjalnym
punkcie widokowym nad kamienistym urwiskiem. Cześć
zabudowań klasztoru przeznaczono na muzeum przyrodnicze
m.in. ze wspaniałą kolekcją skamielin.
W okolicy warto zobaczyć:
Nowa Słupia - Wieś (kiedyś miasto) u
podnóża Świętego Krzyża. Kiedyś baza dla pielgrzymów
odwiedzających opactwo Benedyktynów. Dziś miejsce,
które warto odwiedzić dla Muzeum Starożytnego Hutnictwa
Świętokrzyskiego im. M.Radwana. To tu dawniej działały
słynne dymarki - prymitywne piece hutnicze sprzed
ponad tysiąca lat. Pod koniec lata w Nowej Słupi regularnie
odbywa się godny polecenia festyn, na którym pokazywany
jest dawny sposób wytopu żelaza. Impreza ma zawsze
barwną oprawę, towarzyszy jej też jarmark będący doskonałą
okazją do zakupu regionalnych pamiątek.
Bodzentyn - Na stromym brzegu rzeki
Psarki stoją okazałe mury zamku biskupiego. O dawnej
świetności rezydencji świadczą zachowane kamienne
obramowania drzwi i okien. Szczególne wrażenie robi
wykonana z różowego piaskowca brama wjazdowa z późnorenesansowym
portalem. W czasach świetności Bodzentyn chlubił się
wielkimi podziemiami. Wykorzystywano je na więzienie
dla kalwinów i arian. Tutaj trzymany był ksiądz Kazimierz
Bełza oskarżony o kradzież złotych kosztowności z
ołtarza i ze skarbca kościoła w Myślenicach. Legenda
mówi też o biskupie Jakubie Zadziku, który innowierców
wtrącał do lochu głodowego razem z heretyckimi księgami.
Byli tam trzymani tak długo, aż zjedli zakazane książki.
Tekst opublikowany w dzienniku "Super
Express"
Cykl "Polska według Romana Czejarka", sobota
31.03.2007.
Szczegóły: patrz archiwum "Super Expressu"
|