|
Okrutna Kunegunda
Chojnik - Polska

Najnowsza
książka - każdego dnia ok. 8.40 do wygrania
w Radiu VOX FM
w sieci teraz najtaniej w
- za mniej niż 25 pln
Historia o złośliwej Kunegundzie ma
dwie wersje. Jedną opowiadaną przez polskich przewodników,
drugą przez niemieckich. W każdym przypadku jest bardzo
pouczająca co powoduje, że należy do najpopularniejszych
legend związanych z dawnymi zamkami na naszych ziemiach.
A kiedy jeszcze słyszymy ją chodząc po imponujących
murach Chojnika... bez wątpienia wielu słuchającym
zapiera dech w piersiach!
Ruiny zamku stoją na bardzo wysokiej
i niedostępnej skale. Niestety nie dojedzie się tutaj
samochodem. Nie ma wyjścia - trzeba poświęcić trochę
czasu by mozolnie wspiąć się na górę. Warto, bo wysiłek
wynagrodzi nam niesamowity widok jaki rozciąga się
ze szczytu wzniesienia. Przy dobrej pogodzie widać
stąd nawet Śnieżkę.
Niezwykłe położenie przyniosło Chojnikowi
sławę i upadek. Zamek stał się znany bo zwabieni legendą
w XIX i XX wieku odwiedzali go znani ludzie: Izabela
z Flemingów Czartoryska, król Fryderyk Wilhelm II
z małżonką oraz cesarz Wilhelm I. Ale w wysoką i samotną
skałę z potężną wieżą często biły pioruny. Jeden z
nich spowodował pożar, który doszczętnie strawił dawną
warownię. Pozostały tylko kamienne mury kryjące mroczną
tajemnicę niedobrej Kunegundy. Czy ktoś z Państwa
chce o tej historii usłyszeć?
Wiele współczesnych młodych panien
czeka w życiu na królewicza z bajki. Całkiem podobnie,
przed kilkuset laty, zachowywała się Kunegunda - córka
kasztelana na zamku w Chojniku. Była wyjątkowo ładna
więc wydawało się, że może spokojnie grymasić. Mijał
czas a kolejni kandydaci do ręki kapryśnej panny byli
odprawiani z kwitkiem. Niestety, z miesiąca na miesiąc,
coraz bardziej martwiło to ojca. Wreszcie wymógł na
córce by podjęła decyzję o swojej przyszłości. "Zgoda,
wyjdę za mąż" - powiedziała Kunegunda - "ale
tylko za rycerza, który konno objedzie cały nasz zamek
po zewnętrznych murach, na samej krawędzi skały!"
Zadanie było wyjątkowo trudne. Nawet
dziś każdy z turystów odwiedzających Chojnik może
się o tym łatwo przekonać. Panna była jednak posażna
i ładna więc kandydatów do ryzykownej próby nie brakowało.
Niestety ich starania zawsze kończyły się tragicznie.
Po krótkim przyjęciu na zamku, kolejni chętni do ręki
Kunegundy, dosiadali w pełnej zbroi swoich koni i
na oczach załogi, kasztelana i jego córki, ruszali
na trasę wzdłuż murów.
Nawet przy bezwietrznej pogodzie prędzej
lub później trafiali na śliską skałę i... spadali
kolejno w przepaść! Bardzo często towarzyszył temu
głośny śmiech Kunegundy, która przy służbie okrutnie
szydziła z pechowych śmiałków. Wieść o tych wydarzeniach
rozchodziła się lotem błyskawicy tworząc makabryczną
żywą legendę ale przy okazji, jak to w życiu bywa,
zachęcając kolejnych rycerzy do próby swoich sił.
Z upływem lat sama Kunegunda zorientowała
się, że swoją niezwykła zachcianką sama wpakowała
się w fatalną pułapkę. Czas mijał, chętnych do ryzykownej
próby było co raz mniej, a i piękna kiedyś córka kasztelana
wyglądała już trochę inaczej. Oczywiście każdy rok
tylko pogarszał sytuację. Służące Kunegundy zaczęły
nawet plotkować, że ich Pani byłaby gotowa oddać się
jakiemuś przystojnemu rycerzowi bez śmiertelnej próby
objechania konno zamku, tylko nie pozwala jej na to
chorobliwa ambicja i powstała za życia legenda. Aż
nagle... wydało się, że cała sytuacja znajdzie szczęśliwe
rozwiązanie!
Pewnego dnia na zamkowym dziedzińcu
zjawił się wyjątkowo przystojny rycerz. Od razu było
widać, że Kunegunda patrzy na niego z wielkim pożądaniem.
Co więcej, zmęczona wyjątkowo długim oczekiwaniem
córka siwego już kasztelana, przemogła się i drżącym
głosem oświadczyła, że rezygnuje z warunku objechania
konno śliskiej zamkowej skały! Niestety, ku zaskoczeniu
wszystkich zebranych na dziedzińcu Chojnika, rycerz
spojrzał na Kunegundę i pewnym głosem oświadczył -
"Jadę!"
Już dawno z takim napięciem załoga zamku
nie obserwowała dramatycznej próby rycerza. Tradycyjnie
robiono zakłady, w którym miejscu koń się poślizgnie
i śmiałek spadnie... Najbardziej zdenerwowana była
sama Kunegunda. Ale kolejne minuty próby mijały, a
rycerz radził sobie lepiej od wszystkich poprzedników
i jechał dalej!!! Łatwo wyobrazić sobie nieprawdopodobną
radość, która zapadła w chwili gdy młodzieniec jako
pierwszy pokonał śmiertelną trasę. Załoga wiwatowała,
kasztelan płakał ze szczęścia zaś wystrojona Kunegunda
czekała na rycerza z wyciągniętą ręką. Tu jednak wszystkich
czekało największe zaskoczenie.
"Pani, przyjechałem tu specjalnie
dla Ciebie" - oświadczył uroczyście tajemniczy
rycerz. - "Ale zrobiłem to nie po to by zdobyć
Twoją dłoń, lecz po to by pomścić tych wszystkich,
których swoim kaprysem skazałaś na śmierć! Teraz stąd
odjadę, a Ty będziesz cierpieć w samotności. Do końca
życia!" Zszokowana Kunegunda milczała przez kilka
następnych tygodni. W tym czasie nie zjawił się już
żaden chętny do jej ręki. Wreszcie załamana weszła
na zamkową wieżę i skoczyła w przepaść.
Na zakończenie trzeba jeszcze tylko
wyjaśnić dwie wersje tej opowieści. W pierwszej (opowiadanej
przez naszych przewodników) ów rycerz jest Polakiem
a Kunegunda Niemką. W drugiej (wersja niemieckich
przewodników) o narodowości bohaterów nic się nie
mówi. Ale bez względu na takie szczegóły, wielu pannom
na wydaniu, los Kunegundy powinien dać trochę do myślenia.
Bo może czasami nie warto uparcie czekać na księcia
z bajki?
Zamek Sobieszów... Chojnik (niem. Kynast),
zwany też Sobieszowem, słynie z niezwykłego położenia
na szczycie stromej góry (627 m n.p.m.) oraz z doskonale
zachowanego kamiennego pręgierza na dziedzińcu. Zamek
powstał w połowie XIV w. W czasie wojen husyckich
zamieszkany był przez rycerzy-rabusiów, którzy bezlitośnie
łupili kupców wędrujących szlakiem na południe. Podczas
wojny trzydziestoletniej twierdzą rządził Hans Ulrich
von Schaffgotsch, stracony później za próbę zamachu
na cesarza Ferdynanda II. W 1675 r., na skutek uderzenia
pioruna, część zamku spłonęła. Odbudowie nie sprzyjało
trudne położenie oraz brak źródła wody. Wcześniej
wnoszono ją z dołu i magazynowano w cysternach.
W okolicy warto zobaczyć:
Świątynia Wang w Karpaczu - W 1842 roku
dzięki staraniom hr. Fryderyki von Reden przeniesiono
do Karpacza oryginalny drewniany kościół. Pierwotnie
stał w norweskiej miejscowości Vang. Świątynię zbudowano
z dokładnie sprasowanych desek na podobieństwo...
parkietu! Potem do kościoła dobudowano granitową dzwonnicę.
Otwarcie świątyni nastąpiło w 1844 roku. Sam Karpacz
to jedno z najwyżej położonych miast w Polsce. Górska
stolica Karkonoszy oraz popularny ośrodek turystyczny
i wypoczynkowy.
Pałac i Zamek - Łomnica to mała wieś
w Kotlinie Jeleniogórskiej słynąca z dwóch pięknie
odrestaurowanych pałaców-hoteli. Starszy z nich zbudowała
w 1720 roku rodzina von Thomagnini. Później majątek
przejął znany kupiec Kristian Menzel. Jego potomkowie
dobudowali drugi pałac zwany "Domkiem Wdów".
Dziś bardzo prężnie działa tu Stowarzyszenie Pielęgnowania
Kultury Śląskiej, a pałacowa restauracja podaje specjały
kuchni śląskiej. W jednym z pałaców umieszczono hotel,
w drugim jest centrum konferencyjne.
UWAGA
ilustracje na tej stronie to reprodukcje starych niemieckich
kartek pocztowych. Wszystkie pochodzą z mojej kolekcji.
1. "Ruine Kynast", wyd. Franz Pietschmann,
Gorlitz., 1905-1920, kartka czysta, bez obiegu.
2. "Burgruine Kynast", wyd.?, lata trzydzieste
XX wieku, kartka czysta, bez obiegu.
3. "Kynast im Riesengebrige", wyd. I.Ewald,
Hirschberg, kartka z obiegu, datowana 21.06.1900.
4. pamiątkowa fotografia wysłana pocztą, kartka z
obiegu, datowana 12.05.1916.
Tekst opublikowany w dzienniku "Super
Express"
Cykl "Polska według Romana Czejarka", sobota
10.03.2007.
Szczegóły: patrz archiwum "Super Expressu"
|